388.

On mówi: pisz, pisz, pisz.. Ja mówię: już nie umiem. O czym mogę pisać, jeśli nie o tym, co jest głęboko we mnie? O uczuciach, emocjach, przeżyciach. Przemyślenia, uwagi, nadzieje, lęki.

LĘKI.

Weź mnie za rączkę i zaprowadź..

Czy kiedyś nastąpi kryzys i znów przestanę "normalnie" funkcjonować? "Normalnie" - czyli tak, że żaden mój znajomy, któremu o TYM nie powiedziałam, nie domyśla się, że ŻYJĘ LĘKIEM. Bo ja umiem nie pokazywać tego po sobie. Jestem na co dzień raczej uśmiechnięta, świetnie mi idzie na uczelni, mam plany, jestem w szczęśliwym związku, żyję w rozjazdach pomiędzy Krakowem a Opolem, czasami zahaczając o rodzinne Katowice, zupełnie normalne życie. Z pozoru. Pod powierzchnią wiją się lęki. Wiją się, kąsają mnie, ale nie paraliżują. Inaczej nie żyłabym już od 7 lat z nimi, tylko one i ja, bez pomocy specjalisty, 7 lat. I już sama nie wiem, czy jestem jednak w miarę silna, czy po prostu jestem tchórzem. Póki "normalnie" funkcjonuję, nie umiem się zmobilizować i zasięgnąć pomocy specjalisty. Może to w jakiś sposób masochizm? Może w jakiś pokrętny sposób dobrze mi tak? Może się do moich lęków przyzwyczaiłam? Czego się boję? Bólu i wysiłku przy ich wyjaśnianiu?

Weźmiesz mnie za rączkę i zaprowadzisz..?

Lęk towarzyszy mi codziennie. Boję się każdego dzwonka telefonu. Boję się, że to telefon ze złą wiadomością. Gdy dzwoni nr zastrzeżony, zazwyczaj nie odbieram.. Gdy jestem w domu rodzinnym, sama, boję się domofonu, boję się że to policja, bo coś się stało komuś z mojej rodziny, czasem nawet wyglądam przez okno, czy nie ma przed blokiem radiowozu.. Boję się codziennie, gdy wiem, że moja siostra prowadzi samochód, boję się, że zginie w wypadku. Boję się, że mama jest chora na jakiegoś podstępnego raka. Boję się, że tata umrze nagle na zawał. Myślę o tym codziennie. Wiele razy dziennie. Mój pies jest stary, zawodzą go już często tylne łapy, ślizga się na posadzce. Zawsze patrzę, gdy się przewróci, to czy jeszcze wstanie. Nasłuchuję oddechu. Gdy mama mówi coś do śpiącego ojca, boję się, że ten jej nie odpowie.

Nie mam starych rodziców, moja mama jest zaledwie 21 lat starsza ode mnie..

Każda informacja o chorobie, o wypadku - czy to prasowa, czy opowieść znajomych, czy nawet zasłyszana przypadkowo na ulicy (niestety lepią się do mnie takie historie) powoduje myśli - kiedy przyjdzie czas na mnie, na moją rodzinę. Czekam na tragedię, czekam na dramat. Czasem, leżąc z moim chłopakiem, czując szczęście i spełnienie, nachodzi mnie myśl, że to nie może długo trwać.. że pewnie niedługo śmiertelnie zachoruję. Nie wierzę, że będę długo żyła. Nie wierzę, że nie zachoruję na raka. Mam dużo paranoi zdrowotnych i wiele dolegliwości. Jednak nauczyłam się je ignorować. Wiem, że to głównie moja psychika, choć wciąż tli się płomyk niepokoju.. a może jednak nie? Może naprawdę już zjada mnie rak?

Czy to wszystko brzmi strasznie? Gdy się do zwerbalizuje, zbierze do kupy, chyba rzeczywiście. A ja żyję z tymi myślami na co dzień. Teoretycznie żyję normalnie. Nie pokazuję po sobie. Czasem niektórym się z tego zwierzam. Ale rzadko. Nie wchodzę w szczegóły. Zdrowy nie zrozumie. Uśmiecham się i wyglądam zupełnie normalnie. Chcę nie tylko wyglądać, chcę BYĆ normalna. Żyć bez tego napięcia.

Zaprowadź..

Link 15 lutego 2011 o 00:57 เขียนข้อความคิด (2)



387.

Ostatnia notka była smęceniem na temat trudności związanych z drogą zawodową, jej obraniem i wybiciem się, ale czuję, że coś zaczyna się dziać, coś zaczyna się kręcić. Ludzie się odzywają z mojej strony (nauczanie tureckiego), wyjdzie coś prawdopodobnie także z Turkami, których będę uczyć polskiego. Od przyszłego października 2-letnie studia uzupełniające polonistyczne związane z językiem polskim jako obcym. Ale na razie nie zapeszam, zobaczymy, jak to wszystko się potoczy. Póki co mam wsparcie rodziców, mam stypendium naukowe i spokojnie mogę sobie dorabiać lekcjami i dzięki nim także zdobywać niezbędne doświadczenie w tej materii. Her şey yolunda umarım! :) Jeszcze przez chwilkę nie muszę się samodzielnie utrzymywać, tylko spokojnie dążyć w kierunku kariery lektora języków polskiego i tureckiego:) Pierwsze e-booki - podręczniki do nauki polskiego - już zakupione, muszę jeszcze się doedukować w kwestii metodyki, już zrobiłam sobie bibliografię pozycji do przeczytania :)

Link 4 grudnia 2010 o 14:18 เขียนข้อความคิด (2)




Wyślij wiadomość